wtorek , 16 Październik 2018
Home » Aktualności » Warte przypomnienia! O dawnych żniwach, czyli rzecz o świętości chleba.

Warte przypomnienia! O dawnych żniwach, czyli rzecz o świętości chleba.

żniwiarze,mW tym roku ze względu na pogodę żniwa minęły wcześniej niż zazwyczaj. Kiedy by jednak nie przypadały, czas żniw to trudny okres dla rolników.. Jak co roku zebrane plony zapełniły powoli stodoły i spichlerze. Prace przebiegły sprawnie i szybko, bo na wieś tak, jak do innych dziedzin naszego życia dawno temu wkroczyła mechanizacja. Praca na roli nie wymaga obecnie takiego wysiłku, znoju i potu jak to bywało dawniej. O dawnych żniwach i niezwykłej nabożności z jaką nasi dziadkowie podchodzili do chleba przeczytacie poniżej.
Dzięki maszynom praca na roli stała się lżejsza i szybsza. I dobrze, że tak jest. Cały proces powstawania chleba – od zasiewu aż po wypiek jest zmechanizowany. Jednak tym, którzy pamiętają dawną wieś, żal jest zapewne widoku siewcy dostojnie kroczącego polem i wrzucającego z przepasanej płachty ziarno w świeżo zaoraną glebę, z którego ma wyrosnąć zboże na nowy chleb. Rozpoczynając siew pierwszą garść rzucał w formie znaku krzyża ze słowami ,, w imię Boże”. W imię Boże każdy rolnik zaczynał każdą pracę. Kto z nas –  potomków dziadków i pradziadków dzisiaj tak jeszcze czyni? Rolnicy siali przeważnie w sobotę – dzień Matki Boskiej, albo w środę – w dniu poświęconym świętemu Józefowi. Cieszyli się, gdy wszystko rosło. A gdy zaszumiały łany dojrzałego zboża i zbliżał się czas żniw słychać było w całej wsi pobrzękiwanie osełek o ostrza wcześniej już poklepanych kos. I znowu w imię Boże rozpoczynali pierwszą ,,żnorkę”. Żniwa to był czas ciężkiej pracy w pocie czoła od rana, kiedy tylko rosy obeschły aż do samej nocy. Za każdym kosiarzem szła tak zwana ,,ubieraczka”, która odbierała skoszone zboże i wiązała je w snopki, a potem tymi snopkami napełniały się stodoły. Zwoziły je z pól wysoko załadowane skrzypiące, drabiniaste wozy. Na polach pracowały całe rodziny nie wyłączając dzieci. W końcu zapachniało świeżym chlebem. Głód został wygnany.
Chleb to całe nabożeństwo, to tajemnica, to świętość, bo trzeba się było ciężko napracować zanim się go jadło. Najpierw robiło się ciasto w dzieży (dzieżce). Na wierzchu gospodyni robiła palcem znak krzyża świętego. Gdy rozpalała ogień w piecu na chleb też robiła znak krzyża. Na pierwszym bochenku, który na łopacie do pieca wsadzała też palcem robiła krzyż. Gdy rozpoczynała bochenek – też go żegnała znakiem krzyża. A gdy komuś,, chlebiczek” upadł na ziemię z szacunkiem podnosił go i całował. Czy jest dzisiaj jeszcze taki dom, w którym tak czynią?! Dzisiaj pracę rąk ludzkich zastąpiły bezduszne maszyny. Chleb kupuje się w sklepach. Ludzie nie wiedzą ile potu i ciężkiej pracy zawiera w sobie każdy jeden złocisty bochen. Dlatego wyrzucają go, depczą i nie szanują, a przecież między innymi miarą ludzkiej kultury jest szacunek do chleba. To prawda, że są inne czasy, że świat idzie z postępem, ale chleb zawsze jest owocem rolniczego trudu i zawsze ma taki sam smak.       JS
żniwiarze