niedziela , 4 grudzień 2022
Home » Aktualności » Czy i tym razem słowa świętej staną się faktem?

Czy i tym razem słowa świętej staną się faktem?

Czy nastąpi koniec świata? Jeśli tak, to kiedy? Jak poznać, że właśnie  się ,,rozpoczęło”? Na te i inne pytania odpowiada wielu proroków i przepowiadaczy przyszłości. Pośród całej ich plejady szczególne miejsce zajmuje przekaz Świętej Otylii. Wiele jej przepowiedni zdążyło się już wypełnić. Zgodnie z tym, co przewidziała, świat już wkrótce stanie w obliczu potężnej wojny, która przerośnie najgorsze oczekiwania ludzkości. Trzeba jednak przyznać, że proroctwo kończy się optymistycznie. Takie rozważania w aspekcie aktualnej sytuacji w stosunkach Rosja-Ukraina są jak najbardziej na czasie. Czy i tym razem słowa świętej staną się faktem? Każdego roku, 13 grudnia w Kościele katolickim odprawiana jest msza na cześć świętej Otylii, czy też, zgodnie z niektórymi przekazami, Odylii. Przez większość z nas kobieta kojarzona jest jako patronka niewidomych. I słusznie. Niewielu jednak wie, że to autorka wielu wizji profetycznych, ukazujących przyszłość świata. Na początek należałoby wspomnieć krótko o jej fascynującej, a zarazem niezwykle przejmującej historii.

Urodziła się około 660 roku w Alzacji. Niestety, od samego początku, już jako niemowlę, musiała walczyć o życie. Kiedy jej ojciec, książę Adalryk dowiedział się, że dziewczynka jest niewidoma, kazał ją zamordować. Bezduszny władca uważał, że niepełnosprawność córki przyniesie wstyd całej rodzinie. Na szczęście matka Otylii, Bestwinda miała więcej odwagi i miłości w sercu i ocaliła dziecko. W tajemnicy przed mężem ukryła dziewczynkę w klasztorze żeńskim Hohenberg, któremu po wielu latach na cześć świętej Otylii nadano nazwę Monte Sainte Odylie. Tam właśnie dziewczyna, dopiero jako dwunastolatka, przyjęła chrzest z rąk biskupa – świętego Erharda, w niektórych podaniach określanego imieniem Eberhard. Wydarzenie jest o tyle ważne, że w wielu przekazach istnieją wzmianki o tym, że ponoć za sprawą chrztu Otylia odzyskała wzrok. Niestety, są to informacje zbyt niepewne i szczątkowe, by uznać je za wiarygodne. Do dziś również nie ma pewności, z czyjej inicjatywy tak naprawdę powstał ten klasztor. Niektórzy twierdzą, że założycielem był sam Adalryk, inni natomiast wspominają o bracie Otylii, który z czasem ufundował także przyklasztorny szpital. Zgodnie z legendarnymi już dziś opowieściami, święta kobieta właśnie tam spędzała większość swojego czasu, opiekując się biednymi i chorymi ludźmi. Rzekomo jej ojciec, zaskoczony dobrocią córki, przekonał się do niej i pozwolił powrócić do domu.

Niestety, kiedy Otylia zdecydowała się poświęcić swe życie Bogu i odmówiła małżeństwa z jednym z kandydatów do jej ręki, ojciec znowu odwrócił się od niej, wydziedziczając ostatecznie córkę. Po wielu latach służby Bogu Otylia zmarła. W XI wieku ówczesny papież, Leon XI kanonizował ją. Setki lat później, w 1946 roku kolejny opiekun Watykanu, Pius XII ogłosił ją patronką Alzacji i tak zostało po dziś dzień. Wróćmy jednak do niezwykłej umiejętności prorokowania, którą święta Otylia była obdarzona. Jej przepowiednie od samego początku zapisywano w klasztornych annałach, lecz prawdziwą sławą zapiski świętej zaczęły cieszyć się dopiero po klęsce Francuzów pod Sedanem. To święta Otylia przewidziała ją ponad dwanaście wieków przed tragicznym dla Francji scenariuszem. Pierwszy raz tekst proroctwa ujrzał światło dzienne, kiedy w 1870 roku ukazał się drukiem. Wtedy jednak nikt nie mówił o Otyli, a jego autorstwo błędnie przypisano mnichowi z klasztoru w Orvalu. Stąd też w publikacjach poświęconych przepowiedniom bardzo często pojawia się jako tak zwana „przepowiednia orvalska”. To dzięki trwającym wiele lat badaniom francuskich naukowców zajmujących się historią tekstów profetycznych, autorstwo owego proroctwa wróciło do prawowitej właścicielki. Pomyłkę odkryto w 1916 roku i od tego momentu wydawano ją pod właściwym tytułem, a mianowicie jako Przepowiednię świętej Otylii. Niestety poprzednia nazwa tak mocno zakorzeniła się w literaturze profetycznej, że nadal sporadycznie zdarzają się pomyłki, szczególnie w starszych wydaniach było ich sporo. Niezależnie jednak od wydania i tytułu, tekst przepowiedni był bardzo popularny, zwłaszcza w okresie pierwszej i drugiej wojny światowej. Niewątpliwie najbardziej fascynująca jest precyzja, z jaką święta Otylia przepowiadała czas i miejsce działań wojennych. Niestety, wysoka popularność proroctwa świętej Otylii bardzo szybko doprowadziła do prób zafałszowania jej prawdziwej wersji. I tak przez lata dopisywano do niej nowe fragmenty, zmieniano treść przepowiedni i naginano ją do potrzeb historii, jaką sukcesywnie pisało życie. Poniżej przytaczamy za Andrzejem Sieradzkim najważniejsze fragmenty wizji. Wiadomo, że jest to uwspółcześnione tłumaczenie jednej z najstarszych angielskich wersji proroctwa, by prawdopodobieństwo jej autentyczności było możliwie najbardziej wysokie.

“Słuchajcie, słuchajcie! bracia. Oto ujrzałam postrach lasów i gór. Przerażenie zmroziło serca ludzkie. Oto nadchodzi czas, w którym Niemcy będą nazwani najbardziej wojowniczym narodem świata. Przyjdzie czas, kiedy na ziemi urodzi się potwór, który sprowadzi na nią wojnę światową i którego lud pod bronią nazwie Antychrystem. On to sprowadzi na ziemskie matki to, o czym mówi Pismo: »…i płakała Rachel ze swymi dziećmi i nic nie dała się pocieszyć, że ich nie masz«.

Dwadzieścia narodów będzie brało udział w wojnie. Zdobywca rozpocznie swój zwycięski pochód od brzegów Dunaju. Zada ludziom cierpienia, jakich dotychczas nie doznawali. Będzie miał w broni płomienie, a jego żołnierze nosić będą hełmy. Ze szczytów tych hełmów tryskać będą iskry, a żołnierze w rękach dzierżyć będą płonące pochodnie.

Odnosić będzie zwycięstwa na lądzie i na morzu, a nawet w powietrzu. Jego smoki uskrzydlone w niewidzianych nigdy pojazdach wznosić się będą aż pod firmament niebieski, zrywać gwiazdy z nieba i rzucać je w dół na miasta, wzniecając nieugaszone pożary. Narody zdziwione wykrzykną: »Któż równy jest jego sile?! Któż jest w stanie przeciwstawić się takiej wojnie?

Ziemia będzie drżała od łomotu bitew, rzeki spłyną krwią. Nawet potwory morskie uciekać będą do najgłębszych głębin, szukając schronienia na dnie oceanów. Przyszłe pokolenia słupieć będą ze zdziwienia, że przeciwnicy byli w stanie powstrzymać pochód jego zwycięstw. Wojna będzie trwała długo, a zwycięzca osiągnie szczyt swych powodzeń około połowy szóstego miesiąca, drugiego roku działań wojennych. Wtedy nadejdzie okres końca krwawych zwycięstw. W triumfalnym upojeniu swym wykrzyknie: »Przyjmijcie jarzmo mego panowania!«. Jednak przeciwnicy nie poddadzą się jego woli i wojna trwać będzie dalej. Wobec tego wykrzyknie: »Nieszczęście spadnie na tych, co mi się sprzeciwiają, ja bowiem jestem zwycięzcą!«.

Drugi okres wojny trwający połowę czasu pierwszego okresu będzie kiedyś nazwany okresem schyłkowym. Wiele będzie niespodzianek, które spadną w tym okresie na ludzi ziemi, szczególnie wtedy, gdy dwadzieścia narodów weźmie udział w wojnie. W połowie okresu drugiego niektóre drobniejsze narody błagać będą zdobywcę: »Daj nam pokój, daj nam pokój«. Lecz nie będzie pokoju dla tych narodów. To jeszcze nie będzie końcem owych wojen, lecz dopiero początkiem końca, gdy oto przyjdzie do walki wręcz w fortecy fortec. Wtedy wybuchnie także bunt wśród niewiast jego własnego kraju. Będą go chciały ukamienować. Także na Wschodzie dziać się będą ważne wypadki i zdarzenia. Półksiężyc i Krzyż połączą się z sobą.

Trzeci okres wojny będzie najkrótszy, a najeźdźca nie będzie miał już zaufania swoich wojsk. Okres ten nazwany będzie okresem najazdu, gdyż kraj zdobywcy najechany zostanie ze wszystkich stron i zmuszony do zapłaty za całe przez siebie zdziałane bezprawie i bezbożne czyny. Koło góry popłyną rzeki krwi, i to będzie ostatnia bitwa. Narody będą śpiewały hymny wdzięczności w świątyniach Bożych i dziękowały Bogu za swe wyzwolenie. Stanie się to, gdy potwory zniszczą wojska najeźdźcy, a nieznana choroba zdziesiątkuje jego armię. Ta choroba spopieli serca jego żołnierzy, gdy inne narody mówić będą głośno: »Oto Palec Boży, oto Jego kara!«. Narody będą wiedzieć, że oto koniec się zbliża i uradują się w duszy. Ponieważ Bóg jest sprawiedliwy, czasem dopuszcza do okrucieństwa i zbrodni, lecz wszystkie nie zepsute narody, które trwały wiarą przy Nim, odzyskają, co straciły i ponadto zostaną nagrodzone. Nieskończone miejsca napełnią się ogniem i płomieniem, lecz zostaną uratowane przed rozlewem krwi przez swych dzielnych obrońców. Okolice Lutecji [Paryża] zostaną ocalone dla swych świętych miejsc i dla swych pobożnych niewiast, lecz poza tym wszystko napełni się spustoszeniem.

Potem lud wejdzie na góry i ofiaruje dziękczynienie Bogu, a ponieważ ludzie widzieli wszystkie okropności tej wojny, dalsze pokolenia nigdy więcej nie będą chciały wojny”.

Jak wcześniej wspomnieliśmy, przepowiednie świętej Otylii publikowano w różnych wersjach. Oto fragment kolejnej z nich:

“W owych dniach biada wszystkim tym, którzy nie będą obawiali się Antychrysta, bo jest on ojcem wszystkich, dla których zbrodnia jest niestraszna. Sprowokuje dalsze mordy i wiele łez zostanie jeszcze wylanych z powodu złych uczynków. Ludzie powstaną jedni przeciw drugim i w końcu, aby przywrócić porządek, będą czynić tak, że jeszcze pogorszą sytuację.

Natomiast gdy sprawy sięgną zenitu i człowiek nie będzie mógł już zrobić nic więcej, Bóg podniesie swoją rękę i ześle karę, a będzie ona straszliwa i niewyobrażalna.

Bóg zesłał już na grzesznych ludzi potop, ale obiecał, że więcej tego nie uczyni, lecz to, co uczyni, będzie rzeczą niesłychaną i przerażającą. Nadejdzie jednak era pokoju i ostaną się dwa rogi Księżyca, łączące się z Krzyżem. W tych dniach przerażeni ludzie czcić będą Boga w prawdzie, a słońce zaświeci niezwykłym blaskiem […]”.

Proroctwa Otylii badało wielu interpretatorów na całym świecie. Po historii z tak zwaną „pomyłką orvalską” chciano ponad wszelką wątpliwość potwierdzić, że to właśnie święta Otylia jest autorką popularnych zwłaszcza we Francji, wizji. Najwięcej uwagi poświęcił im bez wątpienia Clarence Reed. Angielski badacz podczas pracy nad tekstami zauważył, że są one zgodne czasowo z tak zwanym proroctwem mickiewiczowskim, które w Anglii funkcjonuje jako Przepowiednia polska czyli Polish Prophecy. W jednej z publikacji Andrzeja Sieradzkiego można znaleźć taki oto komentarz do przepowiedni świętej Otylii: “Pewne wizje św. Otylii, np. dotyczące rozwoju techniki wojskowej, wydają się możliwe do zrealizowania w przyszłości. Chodzi tu m.in. o owe hełmy, ze szczytów których będą tryskać iskry. Również smoki uskrzydlone to nie są zwykłe samoloty bojowe, gdyż mowa jest o latających, niewidzianych nigdy pojazdach, które zrywać będą gwiazdy z nieba i zrzucać je w dół na miasta, wzniecając nieugaszone pożary. Nie ulega wątpliwości, że jest to wizja użycia broni jądrowej”.

Zgodnie z tym, co przewidziała kobieta, świat już wkrótce stanie w obliczu potężnej wojny, która przerośnie najgorsze oczekiwania ludzkości. Trzeba przyznać jednak, że proroctwo kończy się optymistycznie. Zgodnie z jej słowami po wielkiej wojnie nastanie pokój, a ludzie zapomną o agresji i wrogości. Ta informacja wydaje się tylko naiwnym życzeniem. W obliczu dzisiejszej nienawiści na świecie sytuacja, w której ludzie zaczną żyć w zgodzie wydaje się iście absurdalna. Nie traćmy jednak nadziei. Skoro historia zna wydarzenia, które kobieta przewidziała co do joty, może i tym razem świat ma szansę na spełnienie proroctwa…

Autorka tekstu jest: Anna Nowak   Źródło: Wydawnictwo Astrum.     Redakcja